poniedziałek, 3 czerwca 2013

Chapter 7. Can I kiss you the last time?

 
 Miałam potworny sen.. Śniło mi się, że powiedziałam Chrisowi całą prawdę, a ten zdenerwowany wyrzucił mnie z domu. Przewidywałam taki obieg wydarzeń w realu, więc nie przejmowałam się tym zbytnio, bo wiedziałam, że już niedługo przeżyję déjà vu.
Dziewczyny dotychczas nic się nie dowiedziały, więc mogłam jak na razie żyć bezstresowo. Uwierzyły w moje głupie, zmyślone słowa i przekonały się, że Eden nie wyszedł wtedy ze mną. Powiadomiłam ich również o moim wyjeździe. Tutaj również musiałam znaleźć jakiś pretekst, więc pojawiła się kolejna zmyślona historyjka, że babka Chrisa wylądowała z poważnym urazem kręgosłupa w szpitalu. Również uwierzyły, a że nie miały jakichkolwiek kontaktów z jego rodziną , nie szukały dodatkowych informacji, czy przypadkiem nie kłamię.
Nie chciałam opuszczać Londynu, ale dłużej nie pociągnęłabym, kłamiąc. Dziewczyny i tak dowiedzą się o tym za kilka dni, jak wrócą do Francji,  i mogłam powiedzieć im już teraz, ale nie chciałam by zrobiły jakiś zamęt. Bilet do Lille miałam już zabukowany, a z lotniska do Valenciennes miał odebrać mnie Chris, który wczoraj wrócił do rodzinnego domu. Rozmowa z nim będzie jedną z najgorszych w moim życiu. Nie chcę sprawić mu bólu, nie chcę by przeze mnie cierpiał. Mogłam wybrać opcję- nie mów, żyj dalej, lecz nie mogłam. Nie miałam czelności okłamywać go przez  cały nasz związek.
Walizki miałam już spakowane , więc wystarczyło mi poczekać kilka godzin na samolot.  Dziewczyny obiecały, że pojadą i pożegnają się ze mną na Heathrow. Nie miałyśmy dzisiaj ochoty nigdzie wychodzić, gdyż dziewczyny jeszcze nie dochodziły do siebie po Sylwestrze, a dzisiaj był już 3.01. poza tym ja wraz z moim humorem , nie chciałam psuć im nastroju. Siedziałyśmy w przedpokoju i oglądałyśmy jakiś brytyjski serial. W pewnym momencie ktoś zadzwonił do drzwi. Nie spodziewałyśmy się nikogo! Przecież nikt nie znał naszego adresu, chyba że to właściciel chciał sprawdzić, czy jego mieszkanie jest jeszcze we wszystkich kawałkach.
- Ja otworzę!- Krzyknęła Fanny i pobiegła szybko do drzwi.
My z Leah dalej leżałyśmy na kanapie i z uwagą przysłuchiwałyśmy się rozmowie brunetki, mimo wszystko nic nie słyszałyśmy, gdyż przedpokój mieścił się na pierwszym piętrze.
-Liliana, ktoś do Ciebie.- W drzwiach pojawiła się moja przyjaciółka, a za nią stał.. Eden.
Poczułam jak tracę grunt pod nogami, po co on tu przyszedł?!
Teraz już muszę powiedzieć całą prawdę dziewczynom..
- Zapomniałaś zabrać swój żakiet.- Podał mi kolorową reklamówkę, w której znajdowało się moje ubranie.
Przeżyłabym jakoś. Nie musiał mi przywozić tutaj tego żakietu!
- Moglibyśmy porozmawiać przez chwilę?- Spytał, kiedy z żalem spojrzałam na jego twarz.
- Mam niedługo samolot, ale jeśli nalegasz to na kilka minut mogę wyjść.- Dodałam, spoglądając jednocześnie na zegarek i dziewczyny, które nie miały radosnego wyrazu twarzy na widok bruneta.
 Zaczęły się domyślać, że wszystkie moje historyjki związanie z Sylwestrem były w pełni zmyślone.
Ruszyłam na parter, by nałożyć kurtkę i buty, a chwilę później razem z brunetem wyszliśmy na spacer, czy jak to inaczej można nazwać..
Przez pierwsze kilkanaście minut spacerowaliśmy przez dzielnice Londynu nie odzywając się nawet do siebie.
- Nie mieszkasz tutaj?- Zaczął pierwszy.
- Pochodzę z Francji. I mieszkam tam. Ty pewnie też, skoro używasz francuskiego języka.- Odpowiedziałam bez entuzjazmu.
- Jestem Belgiem.- Dodał ze smutną miną.
Tępo wbił swój wzrok  w moją postać i ciągle śledził każdy mój krok. Denerwowało mnie to, i to bardzo. Nie chciałam, by zaczął mnie pożądać lub co gorsze, darzyć głębszym uczuciem!
Rozumiałam, że powinnam wytłumaczyć mu moje przedwczorajsze zachowanie, należało mu się. Pewnie też dlatego chciał ze mną porozmawiać.
- Zapewne chciałeś wiedzieć, dlaczego w ten sposób potraktowałam Cię rankiem?- Przerwałam ciszę, która z każdą sekundą robiła się coraz bardziej niezręczna.
Kiwnął głową na tak, po czym przybliżył się nieco do mnie, by móc dokładnie wysłuchać moich wyżaleń.
- Musiałam być nieźle wstawiona, aby pójść z Tobą do łóżka. Wybacz, że to mówię, lecz to jest prawda. Mam chłopaka, z którym jestem już bardzo długo i planujemy wspólną przyszłość. To wydaje się dziwne, że przyjechałam do Londynu bez niego, ale on był w tym czasie w pracy w Irlandii, a ja miałam zabukowane bilety i mieszkanie tutaj, by uczcić z dziewczynami zdane egzaminy. Dlatego rankiem byłam tak zdenerwowana i roztrzęsiona. Oczywiście nie bierz do siebie tego, że mnie zraniłeś, bo tak nie jest. To była piękna noc, jednak żałuję, że to zrobiłam. Zdradziłam Chrisa, a chyba ty w takiej sytuacji czułbyś się tak samo..- Westchnęłam i wlepiłam wzrok w jego tęczówki.
- Mogłaś mi od razu powiedzieć, że chodzi o chłopaka. Wiesz w jakiej ja niepewności żyłem przez te dwa dni? Szkoda, że to wszystko było po prostu przez pożądanie.  Miałem zatrzymać to w sobie, jednak nie potrafię. Od tego momentu, kiedy pomogłem Ci z zakupami, nie jesteś mi obojętna, Lily.- Powiedział ze stoickim spokojem, co mnie ogromnie zdziwiło.
Jednocześnie nie mogłam uwierzyć w to, że darzy mnie jakimś uczuciem. To jest najgorsze. Dwóch chłopaków, walczących o moje serce. Z jednej strony powinnam cieszyć się powodzeniem wśród płci przeciwnej, z drugiej robić wszystko, by chłopak, którego kocham nie stracił do mnie zaufania. Muszę walczyć, by Chris mnie nie odrzucił.
- Jesteś wspaniałym chłopakiem, Eden. Naprawdę! Potrafisz zadbać o kobietę i na pewno znajdziesz tą jedyną. Życzę Ci tego, zasługujesz na to.- Posłałam mu ciepły uśmiech i odparłam, że muszę już się zbierać.
Z wielkim bólem na twarzy pożegnał się ze mną.
Uścisnęliśmy się po prostu, jednak kiedy dotarł do niego fakt, że najprawdopodobniej widzi mnie po raz ostatni, przycisnął mnie mocno do siebie i złożył na mych ustach długi pocałunek.
- Nie wciągniesz mnie w Hazard, Eden.- Odparłam, odpychając go od siebie.
Ten tylko zaśmiał się na te słowa, po czym nie zważając na moje czyny, znowu do mnie przywarł.
- Zapomniałem!- Pacnął się ręką w głowę.- Wywołałem nasze zdjęcia z Sylwestra. Masz na pamiątkę.- Wyciągnął z kieszonki kurtki kopertę, w której znajdowała się duża ilość naszych wspólnych fotografii.
- Dzięki.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
Dopiero po chwili dostrzegłam, że zachowuję się tak, jakbym już od dawna była w nim zakochana. Nic dziwnego, że ma takie nazwisko.
Po raz kolejny spojrzałam na zegarek, a kiedy obliczyłam, że za niecałą godzinę mam samolot, bez żadnego słowa pobiegłam w stronę mieszkanka, w którym mieszkałam z dziewczynami.
Eden nie porwał się na to, by biec za mną. Pewnie myślał, że i tak już nic z jego podchodów nie wyjdzie. W sumie to i dobrze.
Całe szczęście, że pożegnałam się z nim bez żadnych przykrych słów. Jest naprawdę świetnym człowiekiem. I jako jeden z nielicznego grona mężczyzn, za pierwszym razem rozumie to, co dziewczyna ma mu do przekazania.

Bałam się spojrzeć dziewczynom w oczy. Były moimi przyjaciółkami a ja wprowadziłam ich w takie bagno, że jest mi po prostu wstyd. Nie dość, że musiałam kłamać je z Sylwestrem, to jeszcze oszukałam ich z powodem mojego wyjazdu.  Wątpię, czy teraz wybaczą mi to wszystko.. Stracę je, a jutro lub nawet i dzisiaj jeszcze Chrisa. Nie myślałam, że ten wyjazd może przynieść tyle negatywów. A wszystko zapowiadało się tak znakomicie. Jeszcze w czerwcu przeżywałyśmy naszą podróż do Londynu, mówiłyśmy, że będzie tak wspaniale, że wrócimy w pełni radosne do Valenciennes. A po kilku godzinach wszystko legło w gruzach. Gdyby nie Eden wszystko potoczyłoby się inaczej..
- Chyba należą nam się jakieś wyjaśnienia.- Chrząknęła Fanny, kiedy wbiegłam po walizki.
- Proszę, pozwólcie mi to wszystko wytłumaczyć na spokojnie, kiedy wrócicie do Francji. Ja naprawdę nie mam ochoty teraz tego wszystkiego przerabiać. Wiem, postąpiłam źle i muszę ponieść za to spore konsekwencje, ale ja musiałam..
-Lily, okłamałaś nas, a wiesz, że w przyjaźni też występuje zaufanie.- Dodała Leah.
- Dajcie mi znać, jak będziecie w Valenciennes. Ja muszę już lecieć.- Odpowiedziałam, w pośpiechu chwytając swoje torby i jak najszybciej wychodząc na zewnątrz.
Dziewczyny jednak nie towarzyszyły mi w drodze na Heathrow, a zresztą nie dziwię się im. Pewnie już straciły do mnie zaufanie i odwróciły się ode mnie. Widać, że były zdenerwowane za moje zachowanie. Poza tym czego ja się mogłam spodziewać?

***
Od Autora:
Kiedy ja się z Wami widziałam?
Długo minęło od mojego ostatniego posta, ale już będę regularnie! Właśnie skończyłam pisać historię na tego  bloga, więc będę już tylko publikować.
Mam wiele zaległości na Waszych blogach, a to postaram nadrobić się nawet i dzisiaj!
Pozdrawiam!